poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Jak to było i jak to będzie

Na seminarium mój pies się nie popisał, wkurzyłam się na niego jak nigdy.
Jak z dala od widowni pies ideał jak wyszedł na środek to porażka...

Seminarium samo w sobie było genialne, nauczyłam się poprawnie rzucać,
regulować wysokość lecącego dysku także jest git. Dowiedziałam się także
tego i owego o masażu przed ćwiczeniami, jeszcze poczytam to i owo bo
mam zamiar wykorzystywać masaż w ramach relaksu dla mnie i psa.

Ale jedno co powiem to to, że psy p.Darka są genialne *.* zawsze chciałam
zobaczyć Ulfiego na żywo. Rany *.* to jest chodzący ideał, jedyny i nie do
skopiowania. A te jego oczy i świr na punkcie dysków, pierwszy raz widziałam
coś takiego.


A z moim fafikiem od niedzieli jesteśmy w ścisłym i nieuległym/nieugiętym
treningu, który przynosi efekty. Nie trenujemy już na naszej alejce tylko
w szczerym polu gdzie codziennie przechodzą koty, boćki a nocą sarny.

Wiem już gdzie popełniłam błędy i teraz sumiennie i starannie będę je
likwidować aby na następne semi pokazać ile udało nam się osiągnąć.
Oraz to, że ciężka praca popłaca :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz